to co lubię w USA to sposób w jaki ludzie obchodzą tutaj wszystkie ważne święta. dajmy za przykład taki dzień niepodległości - dzień wolny od pracy, ludzie grillują z bliskimi, radują się, wieczorem puszczają fajerwerki. a w Polsce? no w Polsce jak to w Polsce, wielki smutek, podziały, marsze, kolejna okazja żeby siać jeszcze większą nienawiść wśród Polaków do nikogo innego jak ludzi tej samej narodowości. strasznie to smutne i nie tęsknię
Też to widzę, ale bardziej w kościelnych świętach (które są wolne ustawowo, dlatego je wymieniam) - wielkanoc, boże narodzenie to post, cierpienie (przecież uszlachetnia), krzyżowanko, samobiczowanie, ofiary, martyrologia pełną gębą. Myślę że właśnie z tak głęboko zakorzenionej tradycji chrześcijańskiej bierze się takie podejście. (Znaczy nie neguję słuszności przywiązania do kościoła w niektórych okresach, ale z czasem warto przedefiniować swoje wartości).
Gdybyśmy obchodzili więcej świąt rodzimych, byłoby o wiele weselej - Kupała, Jare