Czwartek 23:00, czas urlopu. Wybieramy się z kumplem na stację po jakieś piwko. Zajeżdża przed nami samochód. Gościu niby normalnie, ale jakiś taki zmęczony - coś nie daje mi spokoju. Myślę sobie, może mi się wydaje, może ztyrany po robocie. Nasz delikwent kupuję setkę, piwko i wychodzi, kumpel w tym czasie czeka w aucie i obserwuje typa. Nasz kierowca w tym czasie, zeruję setkę, popija złocistym napojem i wsiada za kierownice. Kolega
@real16: w pelni popieram taka postawe. Odnosnie 2,5 promila to pamietam ze dokladnie tyle mial facet ktory zabil moja jedna z najlepszych kumpeli z sasiedztwa Niby nic niezwyklego, takie ciezkie wspomnienie- jakas godzina wychowawcza w podstawowce i wychowawczyni mowi, ze nasza kolezanka z klasy jest w szpitalu w stanie krytycznym, bo poznym wieczorem potracil ja pijany kierowca. Dwa dni pozniej zmarla. A ze to ''porzadne'' osiedle na zadupiu swiata pod
Odnosnie 2,5 promila to pamietam ze dokladnie tyle mial facet ktory zabil moja jedna z najlepszych kumpeli z sasiedztwa Niby nic niezwyklego, takie ciezkie wspomnienie- jakas godzina wychowawcza w podstawowce i wychowawczyni mowi, ze nasza kolezanka z klasy jest w szpitalu w stanie krytycznym, bo poznym wieczorem potracil ja pijany kierowca. Dwa dni pozniej zmarla.
A ze to ''porzadne'' osiedle na zadupiu swiata pod