Przypadkowo trafiłem dzisiaj do knajpy, gdzie odbywał się speeddating i powiem wam: 12 dziewczyn i żadnej ładnej. No może jedna, na siłe bym ją wciągnąl do grupy ładnych, bo miała kawałek tyłka, ale ze 149 cm wzrostu :/. Zdziwiłem się, myślałem, że ładniejsze będą dziewuszki. #tinder
@Lechu1777: Wiem, że szukałem w bagnie. Ale tak mnie już nie parzy, żeby lecieć w weekend na miasto się z kimś poznać. W pracy też nowych twarzy nie ma tyle, żebym co miesiąc mogł obrać nowy obiekt adoracji. Z wiekiem ubywa nam intrygujących dziewczyn do poznania.
@Hiczkax: Już mam wizje, że odgarniam @iEarth: kosmyk włosów z oczu w połowie filmu kiedy zasypia oparta o moje ramie.
@iEarth: Ty jesteś końcem świata a ja tym jednym dniem dłużej ;)
Nie wiem dlaczego, już kilka razy tak słyszałem. Poznanie kogoś w pracy to dobry wstęp do romansu/związku, zazwyczaj nie przybieramy tutaj pozy i jesteśmy sobą, możemy chwile spędzić razem przed randkowaniem, sprawdzić co i jak z tą osobą.
@iEarth: Jeszcze niczego nie przeczuwasz gdy czytasz moje posty
Tak może być, tylko ja nie zakładam takiego scenariusza i nie smalliłbym cholew do kogoś z kim blisko współpracuje, może gdyby dziewczyna wyjątkowo przypadła mi do gustu to bym się skusił. Miałaś takie przygody z odrzuconymi facetami?
@Kenteris: Niestety znam to z autopsji, przykro się czasami robi, to już nie w--------e ani obwinianie kogokolwiek, to jest bezsilność. Miałem dosłownie 2-3 sympatyczne rozmowy na tinder, kilka randek, ale wszystkie niewypały.