Idzie chodnikiem rodzina, z rozmowy wnioskuję, że w składzie mąż, żona i jedni teściowie. Mąż niesie bękarta na rękach. Nagle podchodzi z nim do hulajnogi stojącej na skraju, przewraca ją i idzie dalej. Zatrzymuję się. - Coś pan chyba przewrócił. - (chyba żona) On niesie dziecko i mógł się z nim przewrócić. - Proszę to podnieść. - (chyba teść) A widział pan tam dalej ile tego leży? (wtf?) - To nie należy do pana, dlaczego
@Sciernisco: nie pamiętam, który skandynawski skoczek kiedyś przyznał się, że po pijaku pobił rekord, więc może jakiś promil czy półtora to idealny środek przeciwlękowy? ( ͡°͜ʖ͡°)