#przegryw Bolą mnie plecy. Jestem świadom, że jakbym ćwiczył fizycznie, rozciągał się, siłowo trochę działał, wzmocnił brzuch, to bym miał lżej, z czasem bym o wiele lepiej się czuł, ale kto po robocie ma chęci, siłę, żeby ćwiczyć 1:30-2h? Na dodatek wracając tak późno, a jeszcze też pracując od rana. Ehh Kiedyś ćwiczyłem, dlatego wiem, że byłoby lepiej, ale wtedy nie pracowałem.
Eh, tak myśląc to problemem nie jest u mnie brak czasu, ale brak celu i szkodliwe nawyki, które powodują utratę czasu.
Jak tydzień ma 168 godzin to 5 dni się pracuje po 8 godzin, więc 40 już odpada (mam o tyle dobrze, że w czas pracy jest wliczony dojazd, bo praca blisko). No to jeszcze przyjmijmy spanie codziennie po 8 godzin, więc na to 56 godzin idzie. 168 - 40 - 56.
@Dragnipurake: No to u mnie około 168 - 40 na pracę - 5 na dojazdy - 7 na poranną i wieczorną higienę i szykowanie do pracy - 7 na jedzenie - 56 na spanie = 53 wolne godziny jeśli nie mam zjazdu w weekend (studia zaoczne here) jak mam to - 15 czyli 38
wyobrazcie sobie ze jestescie syneczkiem takiego konowała złodzieja ale to musi być zajebisty żywot zero zmartwień zero "aaaa bede musial wziac na zeszyt bo pinionszków nie ma w domu" tylko rozmyslanie jaka by tu szmule zalać ta blondynke czy brunetke #przegryw
Skakanka albo co