17-letnia Kasia Domeracka wyszła z domu na warszawskim Mokotowie 9 maja 2000 roku. Pojechała ze znajomymi nad Zegrze, jednak po jakimś czasie dostała SMS-a, po którym udała się na 'spotkanie', nie mówiąc, z kim ma się ono odbyć. Po jej zaginięciu policja odkryła pamiętnik i notes.
Nastolatka opisywała, że chciała, by adwokat zostawił dla niej żonę. Miała wysyłać do ich domu kartki z prowokacyjnymi tekstami
Policjant skupił się więc na dwudziestokilkuletnim chłopaku, z którym Kasia spotykała się od dawna (...) Mówił, że poprosiła go o pomoc w uwolnieniu się z toksycznej relacji z przeszłości
No to chciała się uwolnić od relacji, czy chciała, żeby pan mecenas dla niej żonę zostawił?
żarty żartami, ale to jest naprawdę wręcz niesmaczne
wiem, że to wykop
@Biackciss: Ja nie mam nic do tej dziewczyny tylko do informacji zawartych w tym artykule, który na pierwszy rzut oka wydaje się być poważny, a jak się wczytać to jest masa niejasności. Daruj sobie komentarze pod moim adresem, bo nie jestem niczemu winny. I radzę zrobić sobie przerwę od wykopu skoro tak Ci spojrzenie skrzywia
#mecz