Niedawno zmarla mi przyjaciolka i zostal po niej kot, nie ma nikogo kto by sie nim zaopiekowal wiec przynajmniej tymczasowo (a byc moze permanentnie) chcialem go przygarnac. Jak to jest z kotami i roslinami? Poogladalem kilka filmikow ktore sugerowaly usuniecie roslin "trujacych" z mieszkania jak np. monstery, bananowce, zielistki, ficusy czy aloesy. Zajmuje sie hoobystycznie roslinkami, mam ich w mieszkaniu ponad 100. Czy realnie beda zagrozeniem dla kota czy to raczej rzadki

oldspiceedit












