#przegryw ostatnion sobie przypominam jakies konkretne dni jak wracałem do domu i mnie pies witał. Np jaka pogoda była i czy na mnie czekała przed bramą czy chillowała w domu. Albo jak bawiłem się z nią w chowanego. Ja p------e. Jak coś może istnieć i zniknąć aż w takim stopniu z czyjegoś życia? Pamiętam uczucie noszenia jej w ręce od i z weterynarza gdy już była chora. Pamiętam jak czasem
@mmmod: najlepszy przyjaciel, rozumiem, bo mam tak samo. Już raz z jednym najlepszym przyjacielem musiałem się pożegnać ok 15 lat temu, dzisiaj mój drugi najlepszy przyjaciel ma już prawie 13 lat i też się tego dnia ogromnie boję. Siły Ci życzę Kolego.
@mmmod: Nikt ci nie da tyle miłości, ile zwykły burek pimpek ciapek. No i przeważnie żyją dłużej i nie mają chorób genetycznych. Takiemu to tylko dawać żreć i raz na jakiś czas do weterynarza na przegląd.
#przegryw jak ja mam znaleźć pracę jak odkąd psa nie ma to wszystko sie posypało w tym moja i tak już niska chęć do wychodzenia na z*wnątrz. Muszę zaczynać od zera jaki jakiś neandertalczyk co zapomniał jak się ogień rozpala... przynajmniej neandertalczycy mieli neet i wszystko w dupie...
#przegryw czy istnieja jakiekolwiek leki ktore sprawia zeby chcialo mi sie cokolwiek zrobic z tym p---------m zyciem oprocz gnicia w pokoju i izolacji??
@mmmod: leki jedynie pomogą przy nerwicy i stanach lękowych, niby brałem takie co miały też pomagać przy anhedoni i działać pobudzająco ale na mnie przynajmniej w ogóle nie działało