Była jak ogród, który nauczył się oddychać.
Jej twarz wyrastała z kwiatów albo to kwiaty wyrastały z niej — trudno było rozróżnić początek i koniec. Płatki spoczywały na jej czole jak myśli, których nikt nigdy nie wypowiedział, a ich kolory pulsowały cicho, jakby pamiętały słońce sprzed wielu lat. Oczy miała półprzymknięte, jak ktoś, kto widzi więcej wtedy, gdy nie patrzy wprost. W ich głębi było coś ze snu, coś z lata, które nie
Jej twarz wyrastała z kwiatów albo to kwiaty wyrastały z niej — trudno było rozróżnić początek i koniec. Płatki spoczywały na jej czole jak myśli, których nikt nigdy nie wypowiedział, a ich kolory pulsowały cicho, jakby pamiętały słońce sprzed wielu lat. Oczy miała półprzymknięte, jak ktoś, kto widzi więcej wtedy, gdy nie patrzy wprost. W ich głębi było coś ze snu, coś z lata, które nie












Czekałem minutę i siedem sekund i oto co dostałem. Ja naprawdę nie wiem, jakim cudem te tranzystory to ogarnęły w
źródło: obraz
Pobierz