@mp3-10: tak, bo nastolatki wybierają swoje miejsce zamieszkania xd patrząc na Twoje komentarze mam wrażenie, że gdyby ktoś się zastanawiał nad problemami dzieci z rodzin, gdzie nie zawsze starcza pieniędzy na jedzenie, to byś napisał "no nie wiem, ktoś podjął decyzję żeby się tam urodzić, to niech ponosi konsekwencje"
@mp3-10: ale co to ma do dzieci? To że rodzice (zresztą nie zawsze z ich winy) nie są w stanie im zapewnić jedzenie nie oznacza, że dzieci są winne i mają głodować
@Prylik: rzucasz te hasła co wszyscy wolnościowcy, że niby inflacja wzrośnie, a programy socjalne na inflację mają marginalny wpływ. Ilość gotówki w obiegu się przez nie nie zmienia, co najwyżej może trochę wzrosnąć tempo cyrkulacji gotówki, ale z tego to gospodarka się powinna cieszyć. Programy socjalne mogą pośrednio prowadzić do zwiększenia inflacji, jeśli spowodują szybszy wzrost długu państwowego, co w Polsce się nie dzieje.
@Prylik: jeśli podniesiesz podatki, to nie ma potrzeby dodrukowywania pieniędzy ani zaciągania kredytów, a podniesienie podatków inflację podnosi tylko w przypadku VATu i to jednorazowo, więc koszty życia dla przeciętnej rodziny podniesie o kilkadziesiąt złotych miesięcznie. To nadal trochę mniej niż 500 złotych.
A poza tym: jeśli ktoś zarabiał 10000 złotych, a po podniesieniu podatków zarabiałby 9500, to nie jest nagle bieda. A programy socjalny są głównie dla ludzi zarabiających
@Prylik: napisałeś wcześniej, że beneficjenci 500+ nie zyskują na tym programie, bo jest inflacja, a ja chciałem wykazać, że to marginalny problem i jak widać się z tym zgadzasz.
Nie widzę gdzie wyjasniałeś bezrobocie.
A dobrowolne oplacanie programów socjalnych byłoby rozsadne tylko w idealnie sprawiedliwym świecie. Chyba nie muszę wyjaśniać, że w takim nie zyjemy, a zarobki są w ogromnej (być może przeważającej) części determinowane są przez czynniki losowe, takie
@Prylik: a, no to fajnie, bo w takim razie wszystko można policzyć. Oczywiście z masą uproszczeń, których jestem świadom (pomijam np skladkę na NFZ oraz ZUS, bo nie jest podatkiem, pomijam też, że część podatków idzie do gmin lub powiatów), ale na bardziej wnikliwe podejście nie chcę poświęcać teraz czasu, a wszystkie uproszczenia rozwiązałem w taki sposób, żeby jak najbardziej danej rodzinie NIE opłacał się program 500+.
@Prylik: faktycznie, nie uwzględniłem, że wydatki na służbę zdrowia zaliczają się do budżetu państwa. Więc zgoda, potraktujmy 500+ jako kolejno 1/12 i 1/8 wydatków państwa.
Natomiast akcyzę jednocześnie uwzględnilem i nieuwzględnilem. Założyłem, że dana rodzina wydaje wszystko co zarabia i musiałem przyjąć jakąś konkretną stawkę podatku, która uwzględniałaby zarówno VAT, jak i akcyzę i zgadzam się, przyjąłem zbyt niską wartość, zamieńmy 15 na 23%, wtedy wszystkie wydatki z mniejszym VATem
Dawno się nie spotkałem, żebym kompletnie nie rozumiał sensu jakiegoś ekonomicznego postulatu polskiego polityka, ale debata w RFM to zmieniła. O co chodzi konfederacji z tymi obligacjami mającymi pokryć spłatę emerytur? Oto jak to rozumiem: ten "dobrowolny ZUS" ma polegać na tym, że i tak przymusowo się ZUS płaci, tylko że w zamian dostaje się obligacje, którą można od razu sprzedać?
Dla przykładu: załóżmy że jest 25 latek, który płaci aktualnie 1000 złotych
@PanHagrid: > zliberalizowanie tego co stopniowo obniżałoby ilość wypłat emerytur z wyboru pracownika
Tak długo jak to będzie przymusowe, to wszyscy będą płacić. Jeśli wszyscy będą płacić, to ilość emerytur do wypłacenia będzie na mniej więcej stałym poziomie. Tego właśnie nie rozumiem - żeby ZUS kiedyś mógł nie być przymusowy, to ilość emerytów uprawnionych do otrzymywania emerytur musiałaby się zmniejszać, a ten system tego w żaden sposób nie powoduje.
@PanHagrid: Z tego co ja czytałem, to nie "tymczasowo", tylko "w okresie przejściowym". Tylko, o czym cały czas piszę, ten okres przejściowy w żaden sposób nie tworzy gruntu pod późniejsze zmiany. Po okresie przejściowym część osób by z ZUSu zrezygnowała, więc wpływy do ZUSu byłyby mniejsze, a wydatki pozostałyby takie same.
Żeby mogło to być dobrowolne, to wydatki ZUSu musiałyby się zmniejszyć w okresie przejściowym. Żeby się zmniejszyły, to ludzie