Moderacja perfidnie kłamie, dodając nagłówek do mojego znaleziska. Oczywiście niezalogowani użytkownicy wpadają w cenzurę czy chcą czy nie chcą. Bo tak. Zalogowani trafiają domyślnie w cenzurę. Chcesz wyjść? Szukaj sobie opcji w ustawieniach mireczku. Twój wpis trafił na ocenzurowane? Nikt Ci o tym nie powie, bo tak działa Shadow Ban.
Pan JAKUB ZBOROWSKI - komentator eurosportu, który nie gryzł się w język w temacie korupcji, kolesiostwa i nepotyzmu w polskim sporcie oraz poruszył temat zdrowia psychicznego i szacunku do drugiego człowieka.
SZANUJESZ=PLUSUJESZ
OKAŻMY WSPARCIE PANU JAKUBOWI ORAZ ZAWODNIKOM #paryz2024
Motywy mitologiczne zawsze były bardzo istotne w sztuce grecko-rzymskiej. Przy doborze tematu swoich prac starożytni artyści starali się uwzględnić najbardziej poruszające, nasycone emocjami, wstrząsające lub tragiczne motywy swoich mitów. Tu mamy jeden z przykładów: wspaniała rzeźba przedstawiająca Marsjasza, znaleziona około dziesięciu lat temu podczas wykopalisk nieopodal Parku Akweduktów w Rzymie. Rzeźbę wykonano najprawdopodobniej w czasach panowania cesarza Hadriana. Zdobiła willę pewnego zamożnego Rzymianina – Kwintusa Serwiliusza Pudensa, właściciela cegielni dostarczającego materiały budowlane na realizację cesarskich inwestycji. Marsjasz był postacią z mitologii greckiej – jedną z tych półboskich niezwykłych istot zaludniających świat greckich wierzeń, a zarazem tragiczną ofiarą boskich rywalizacji i namiętności. Historia Marsjasza zaczyna się niewinnie – od wynalezienia przez boginię Atenę aulosa – podwójnej piszczałki. Bogini była dumna ze swego wynalazku i grając na nim, umilała bogom ich olimpijskie uczty. Lecz inne boginie – Hera i Afrodyta były zazdrosne o podziw, jaki gra Ateny wywołała w męskiej części boskiej widowni. Zaczęły więc przedrzeźniać Atenę i naśmiewać się z jej wydętych policzków. Upokorzona Atena przejęła się ich krytyką i wyrzuciła aulos wraz z klątwą, która miała spaść na tego kto go znajdzie.
To uczucie kiedy scrollujesz wykop w przeglądarce na telefonie i nagle z d--y cofa Cię na początek strony, więc zamiast od nowa scrollowac to po prostu zamykasz stronę, bo zdajesz sobie sprawę, że w sumie to nie jest tego warte.
Jeszcze kilka razy i w ogóle oduczę się tu wchodzić. Dzięki administracjo!
Tego dnia, 717 p.n.e. – według rzymskich przekazów pierwszy król i założyciel Rzymu, Romulus, zaginął wśród straszliwej burzy, jaka rozpętała się podczas wspólnych obrad ludu i senatu na Polu Marsowym. Głoszono, że to cnoty i zasługi wyniosły króla do nieba, gdzie przebywał jego ojciec, bóg Mars. Pojawiały się także głosy, że to wrogowie korzystając z burzy i ciemności zamordowali władcę i usunęli jego ciało. Wystąpił wówczas jeden z
@Kam_sekwaw: Brawo! Każdy obywatel powinien domagać się każdego dnia dostępu do informacji jeżeli politycy przestali już brać odpowiedzialność za swoje słowa i są jawnie na pasku deweloperów i banków.
Łuk Druzusa –„ani łuk, ani Druzusa”. Czyli ile prawdy jest w legendzie?
Pewnie wielu z Was widziało w Rzymie budowlę zwaną „Łukiem Druzusa” albo przynajmniej o niej słyszało. Stoi ona na Via Appia, przy Porta San Sebastiano, po wewnętrznej stronie murów Aureliana. Kim był ów Druzus? W cesarskim Rzymie I wieku n.e. było wielu mężczyzn rodziny cesarskiej noszących przydomek Druzus. Nosił go brat cesarza Tyberiusza (tzw. Druzus Starszy), syn Tyberiusza (Druzus Młodszy zwany też Druzusem Kastorem), a także przedwcześnie zmarły syn cesarza Klaudiusza (w dzieciństwie zadławił się podrzucanym kawałkiem gruszki, która utknęła mu w tchawicy). Również syn Germanika i Agrypiny Starszej – brat Kaliguli zagłodzony w lochach Palatynu – miał na imię Druzus. Taki przydomek nadawano męskim członkom dynastii julijsko-klaudyjskiej przez pamięć jednej z gałęzi rodziny Liwiuszów tytułującej się Drusi (Druzusowie), a której jeden z przedstawicieli, Marek Liwiusz Druzus, był ojcem Liwii żony Augusta, pierwszego cesarza Rzymu. Zresztą z tego samego powodu wielu kobietom panującego rodu nadawano imię Druzylla (Druzylla była drugim imieniem wspomnianej Liwii, a także imieniem siostry Kaliguli, imieniem jego córki). Oczywiście nie jest wielką tajemnicą, że w rzeczywistości budowla przy Via Appia nie jest żadnym łukiem triumfalnym i nie ma związku z żadnym z wymienionych Druzusów. Rzekomy łuk Druzusa wybudowano jedynie jako fragment akweduktu, którego arkada poprowadzona ponad Via Appia uzyskała szczególnie ozdobny charakter. W górnej części łuku po bokach do dziś widać otwory, którymi kiedyś płynęła woda. Ciekawostką jest jednak to, że w historii o rzekomym „łuku Druzusa” tkwi ziarenko prawdy. Otóż na tej samej ulicy, nieco bliżej centrum Rzymu kiedyś naprawdę stał łuk honorujący zwycięstwa Druzusa Starszego, brata cesarza Tyberiusza. W czasach panowania Augusta Druzus Starszy był jednym z bardziej utalentowanych wodzów wojskowych i dowodził licznymi kampaniami wojennymi. Niestety w 9 roku p.n.e. podczas wojny na terenie Germanii niefortunnie spadł z konia i złamał nogę. Obrażenia musiały być na tyle poważne, że Druzus zmarł po kilku tygodniach. Może było to złamanie otwarte? Może wdało się zakażenie? Wiadomo tylko, że wieść o wypadku Druzusa dotarła do Tyberiusza, który przebywał w tym czasie w Panonii. Tyberiusz natychmiast ruszył konno na północ i ponoć 600 rzymskich mil dzielących go od Germanii (około 900 km) przebył w rekordowym czasie trzech dni!!! Jeżeli informacja ta jest prawdziwa, musiał to być doprawdy szaleńczy wyścig ze śmiercią. Tyberiusz zdążył. Druzus zmarł tuż po przybyciu brata.
@mmm_MMM a nie planujesz czasem drugiej akcji wołania raz w tygodniu do najważniejszych wydarzeń sportowych dla osób mniej zaangażowanych w oglądanie sportu? Np. mecze repry, LM, kluczowe mecze ligowe.
@AXSIS: parchnąłem XD w punkt. Ja tak sie widzę do momentu az coś mnie na wypoku w----i, wtedy wstaje i drę ryja z trybuny jak "m------y" Andrzej na meczu XD
Całe życie w jednym miejscu. Kiedyś za dzieciaka największe przekleństwo - wiocha, poniemiecki dom, kawałek ziemi gdzie trzeba ciągle coś robić bo rodzice każą. Teraz wychodzę za ten sam dom z takim widokiem i cieszę się z tego, że tu jestem. ŚP. Tatko miał rację, że jeszcze kiedyś to wszystko docenię. Nie dość, że właśnie zaczynam nowy etap w życiu gdzie jako Przewodnik Sudecki Górski będę oprowadzać ludzi po swoich rewirach opowiadając
Publiliusz Syrus (Publilius Syrus, I wiek p.n.e.) - mim i pisarz rzymski:
"Kto myśli o tym, czego się boi, zawsze jest nieszczęśliwy"
•
źródło: s
Pobierz