Po co w ogóle ten zwyczaj zapraszania na wesela? Kuzynka o tym mi napisała, to zgodziłem się żeby do mnie przyszli. I w ostatniej chwili odwołałem, bo powiedziałem, że jestem "przeziębiony". Teraz tylko czekać jak jeszcze raz napisze. Brzydzę się tym. Przyjdzie z tym swoim gachem (pan prawnik, 10 lat starszy od niej, modne okularki, fryzurka, sweterek, szczupły, wysoki). Rzygać mi się chce. Nie znoszę tej całej celebracji ślubów i wesel. Niech

arkebuz






