Jest tu ktoś, kto sam strzyże sobie pałę? Poleciały mi zakola, ale włosy rosną szybko, więc nie chce mi się co dwa tygodnie biegać do fryzjera, toteż kupiłem sobie maszynkę Philipsa we WŁĄCZAMY NISKIE CENY (taki wał, promocja straszna, -50 zł, a w Internecie dałoby się kupić oczywiście nieco taniej). No i co tu dużo mówić. Trochę się cykam, jak każdy przed pierwszym razem. Najgorszy będzie oczywiście tył. Gdybym miał którąś ze
@adamiakowy: Czym, jaka długość, jakie efekty? Bo tak sobie myślę, że najkrótszą długością z nakładką, czyli 3 mm, to nie problem, ale gdybym chciał trochę dłuższe, to nie wiem.
Nienawidzę tych, którym wystarcza umyć zęby, ochlapać wodą mordę, przeczesać palcami włosy, żeby nadawać się do wyjścia. Mnie samo ubieranie zajmuje z połowę tego, co kobiecie. Żadne tam wciągnięcie gaci na dupę, podkoszulki i koszuli na klatę. Że nie wspomnę o tym, iż nie mam płaszcza na polskie zimy. Mam cienki płaszcz, cienki, ale niby z dopinaną podpinką trencz i płaszczo-kurtkę na warunki tak od -10° do -40 °C, przy
@lent: Wiem, wyprać i wyprasować można sobie na cały tydzień, tylko komu się chce? Ja czasem przeprasuję kołnierzyk, mankiety, górną część przodu, na to kamizelkę, marynarkę i gitara. Pranie nie jest żadnym złem, ale prasować powinny różowe, bo to straszna czynność jest.
"hmmm..., co by tu ubrać" - dlatego warto wieczorem się zastanowić w czym chcemy iść rano ;)
@lent: Gdyby mieć tyle ubrań co przeciętna różowa, to tak...
A prasowanie da się przeżyć, gdy się nie jest z góry zestresowanym poprzez dni, na które się to prasuje. No i mimo bardzo dobrego żelazka, do tej pory nie dorobiłem się własnej deski do prasowania. :) I ostatnio po prostu kładę ręcznik na
@lent: A, no to tak. Bo mnie wypada co drugi dzień. Góra. Bo lekka szczecina zamiast brody może być, ale swojego kopru pod nosem nie lubię. A jak pojem wieczór wcześniej, to np. lubię wypić kawę, żeby postawić klocka jeszcze w domu, no i schodzi. Ale zdarzało się latem przy upałach, że zakładałem na siebie tylko wyprane i odwirowane spodnie i koszulę,
@Fleksioo: Ja mam jako taką wiedzę o akumulatorach samochodowych i motocyklowych, głównie kwasowych. Przy nich V powinno być nominalne, a natężenie regulowane albo automatycznie, albo ręcznie. Czyli lepiej było ładować mniejszym prądem (A), choć dłużej to trwało. Po tym, co napisałeś, wnioskuję, że nie całkiem ogarniasz sprawę. Prąd, to przede wszystkim natężenie, bo natężenie zabija ludzi. W jakimś tam wyładowaniu między swetrem a ciałem możesz mieć teoretycznie miliony V, ale
Ile znajomych adoratorów mieliście w szkołach niższych, których praktycznie żeście wtedy nie zauważali, mimo tego, że np. dana panna się w was podkochiwała i marzyła choćby o tańcu na półmetku gimbazy, a wy, że w życiu, natomiast teraz, gdy po latach widzicie niektóre z nich, to min. 7/10, więc zupełnie ruchable, ale na palcu albo pierścionek zaręczynowy, albo obrączka?
W końcu nie wytrzymię i uszkodzę kogoś walizką, bo sytuacja taka: ja się śpieszę na autobus mając w rękach dwie torby, a na ramieniu trzecią, idę naprawdę szybko przez jakiś tłum (przystanek, przejście podziemne) i to ja muszę iść slalomem, bo co najmniej kilka osób drobi powolutku przed siebie ze wzrokiem utkwionym w ekran smartfona albo gdziekolwiek indziej, byle nie przed siebie. I naprawdę nie ma jakiejś zasady, że idąc w danym
W #tesco był dzisiaj prawdziwy #blackfriday. Kojarzycie tę promocję na koncerniaki, że np. 2 zgrzewki za 16 lub 18 zł? I jakiś czas temu dali opcję, że mogą być różne, byle z tej samej grupy. No to wziąłem 3 zgrzewki jednego i 1 drugiego. Kasa uznała 2 ze zniżką, 1 bez, a jedną policzyła jako jedną sztukę, a nie zgrzewkę. Już przy kasie coś mi nie pasowało
@naczelny_psychiatra: Nie. Chciałem się sprawdzić, czy Okocim jest tak samo niedobry jak od przejęcia przez grupę Carlsberg, albo dłużej. Za Tyskim nigdy nie przepadałem, nawet za czasów, gdy najlepszym polskim piwem był Żywiec... (czyli ho, ho...).
Dlaczego nie ma #blackfriday na #a-----l? W sumie nie mam szczególnej ochoty, ale w końcu piątek, piąteczek, piątunio i by się wypadało odstresować po długim powrocie do domu.
#dzienninieznajo