Co prawda święta już za nami, ale przypomniała mi się pewna sytuacja. Pracuję w piekarni i od czasu do czasu z różnych okazji właściciel przekazuje słodycze szkole specjalnej, do której na co dzień uczęszczają dzieciaki z różnymi zaburzeniami i chorobami np. z downem. Mimo ich upośledzenia są to wspaniałe dzieciaki i dlatego kiedy trzeba do nich pojechać zawsze zgłaszam się na ochotnika. Nic tak nie cieszy jak po ch****ym dniu w robocie

BQP






















