Dziś przez 10 godzin miałem malutki kawałek szkła w stopie. Właśnie go wyciągnąłem. Nie przyznam się swojej dziewczynie, bo będzie miała beke. Ciekawe kiedy to przeczyta.
Kłębek nerwów jest ze mnie ostatnio. Trudno mi zasnąć. Jestem w dosyć głębokiej wodzie, w którą sam się rzuciłem. Trochę mi się to podoba. Planowanie procesu wypłynięcia z niej. Minus jest taki, że muszę się przebić też przez warstwe lodu na górze, ale na pewno mi się uda. Aktualny etap życia będę źle wspominał, ale już lada dzien będzie lepiej.
Dziś mam coś zepsuty mood. Czasem czuje się gorzej i wtedy mam chęci na działania autodestrukcyjne. Mam chęć na palenie papierosów i picie alko, mimo, że staram się tego nie robić. Dodatkowo, jest 10:30 ( ͡°ʖ̯͡°). Po prostu czasem diabeł mocniej kusi. Ciekawe
Od kilku dni towarzyszy mi duże zmęczenie umysłowe. Przed pracą nie mam ochoty nic robić, a po pracy tym bardziej. A lista rzeczy do zrobienia jest niemała. Te rzeczy, które powinienem robić po pracy mnie tak męczą. Dodatkowo, praca mnie męczy. I brak kontaktu z ludźmi. Chwilowo moje życie jest bardzo szare i mam nadzieje, że nadchodzące święta nadadzą życiu kolorów, a nie s-------ą sytuacje jeszcze bardziej. Chociaż zakładam to drugie.