Niedaleko mnie jest nawiedzony las. Kumpel z dziewczyną pojechali tam kiedyś na bara bara, serio, do niczego nie doszło, bo uciekli, jak mówią mieli wrażenie że ktoś się do nich skrada, słychać było kroki, wołali czy ktoś jest w pobliżu, szukali, ale nikogo nie było. No i uciekli po chwili. Inny znajomy pojechał tam sam, i też dał dyla. Gdy chodziliśmy na wycieczki szkolne w pobliże tego lasu, nauczycielka zabraniała nam tam
1. bądź bezdzietnym singlem 2. rząd katuje cię podatkami więc nie masz kasy 3. chcesz założyć rodzinę ale żadna różowa nie zwiąże się z gołodupcem 4. wróć do punktu 1
Nigdy nie zapomnę strachu przeszywającego mnie każdego dnie w podstawówce i gimnazjum. Codziennie kładłem się spać z obawą co mnie jutro spotka. Na przerwach siedziałem gdzieś w kącie, w szatni, byleby uciec choć na chwilę. Do sali wchodziłem w ostatniej chwili, żeby nie mieli czasu mnie zaatakować. Idąc korytarzem bałem się następnego kroku, nie wiedziałem co mnie spotka za rogiem. W środku cały się trząsłem. Cały czas byłem w napięciu, nasłuchiwałem czy
To jest #!$%@? kuriozum i porażka naszej cywilizacji żeby bezbronne dziecko bało się przebywać w miejscu które ma go przygotować do funkcjonowania w świecie.
Stara kadra, jeszcze z czasów zety, twierdzi że fala jest rezultatem wcielania ludzi po odsiadce. Zaczęło się to, bodajże, w latach 90-ych, w ramach tej słynnej humanizacji w wojsku. Do wojska po prostu przeniknęła kultura więzienna.
#rodzinazastepcza