Jest grudzień 2010, środek gimnazjum. Na dworze leży śnieg, lekki mróz daje o sobie znać, wszędzie pojawia się coraz więcej ozdób świątecznych. W szkole większy luz, żadnych sprawdzianów i kartkówek - wszyscy żyją już zbliżającymi się świetami i przerwą świąteczno-noworoczną, nawet nauczyciele nie chcą sobie zadawac pracy do domu. Przychodzi ostatni dzień w szkole czyli wigilia klasowa, pozłączane szkolne stoliki uginają się pod dwu litrowymi caprio, ciachami i piernikami. W powietrzu unosi
ta fotka to taki kojący smutek słowiańszczyzny. major w końcu zamieni się w motylka ale trzeba, jeszcze przehibernować. kolory tego zdjęcia. nimi maluje się ilustracje jesieni, w książkach dla dzieci ehhhhhh
źródło: comment_1669337807LSPvSmu8DgerO8zqy7HPyN.jpg
Pobierzżyć nie umierać
Komentarz usunięty przez autora