Chłop dostaje zleconko na ogarnięcie transferu istniejących domen oraz utworzenie nowych.
Zleconko od chińskiej firmy przez pośrednika i wszystko pięknie ładnie. Chłop zaczyna gadać bezpośrednio z klientem, poświęca kilka godzin na sporządzenie szczegółowej oferty, mówią że jest super i się odezwą. Tymczasem kilka dni później przy rozmowie z pośrednikiem wychodzi, że klient gadał, że "drogo", a platformy na których będą domeny są tylko polskojęzyczne (ovh, godaddy XD) i kilka innych rzeczy, więc
@odysjestem: Nic mu to nie da. Nie było żadnych umów, a znaków towarowych na te wszystkie domeny też nie ma. Z kolei przez podobieństwo bazowego znaku towarowego ugraliby cokolwiek tylko gdyby konkurencja z hulajnogami wykupiłaby domeny
Zleconko od chińskiej firmy przez pośrednika i wszystko pięknie ładnie. Chłop zaczyna gadać bezpośrednio z klientem, poświęca kilka godzin na sporządzenie szczegółowej oferty, mówią że jest super i się odezwą. Tymczasem kilka dni później przy rozmowie z pośrednikiem wychodzi, że klient gadał, że "drogo", a platformy na których będą domeny są tylko polskojęzyczne (ovh, godaddy XD) i kilka innych rzeczy, więc