Matka wyskoczyła na mnie z mordą bez powodu. Ja będąc nerwowym z natury człowiekiem dałem się sprowokować i wywiązała się kłótnia. W końcu po jakimś czasie skonfrontowałem matkę z faktem, że naskoczyła na mnie nie mając ku temu powodów. Ona na to, że naskoczyła na mnie bo się niby "darłem".
Powiedziałem, że to nie prawda przecież i się nie darłem i że po co kłamie próbując usprawiedliwić swoje zachowanie zwalając winę na
rozpoczął się sezon otwartych okien i jak teraz komuś dzieciak sie drze w domu to słyszy to całe osiedle i jak się kłócą to też słyszy to całe osiedle i zaczęli z psami częściej wychodzić w nocy i te psy też drą ryja bez powodu do tego chlanie i darcie ryja na ławkach znowu wróciło nawet się lato w mieście nie zaczęło a ja już mam dość
Nienawidzę świąt i jakichkolwiek "okazji" w rodzinie. W teorii to niby powinny być chwile zadumy, odpoczynku i weselenia się, a wiadomo jak to jest. Nerwówka, darcie na siebie mordy i tak dalej.