Dorastałem z kolesiem o imieniu Marcin. Był nieatrakcyjny, niedojrzały i nie miał zbyt wielu przyjaciół przez całą szkołę średnią. Czułem jakby był 12-latkiem uwięzionym w ciele 17-18-latka. Mama każdego ranka odwoziła go do szkoły Toyotą minivanem. Zatrzymywała się na miejscu parkingowym w pobliżu wejścia, aby móc pocałować go w policzek, mówiąc mu, jak bardzo go kocha. W szkole Marcin spędzał dużo czasu samotnie, grając na Nintendo DS lub czytając. Kiedy włączał się

czlowiek_z_lisciem_na_glowie






