Tak naprawdę to na początku powinniśmy podziękować Zibiemu. Dopiero wtedy, kiedy przejął PZPN po Dziurowiczach i Latach, którzy dbali głównie o to, by działacze mieli dobrze, kadra zaczęła jakoś funkcjonować. Pamiętacie, żeby kiedykolwiek prezes był tak blisko z piłkarzami? O śmieszkowaniu na twitterze nie wspomnę. Cała ta atmosfera to w ogromnym stopniu jego zasługa.
zawsze chcialem byc ranczerem w teksasie takim wiecie spoko ziomkiem w kapeluszu slomainym i w skarpetach bez palcow (bo sie oderwaly a nie chce sie cerowac) no i tak ogolnie staje na ganku i patrze na swoje pole pelne kukurydzy i bawoly z----------a po polu i mowie AJLBIRAJTBAK HONEJ i wtedy wsiadam do swojego dżipa i jade pod zbiornik wodny zeby cos tam naprawic bo stary dżon dostal czkawki i uznal ze
odpowiedź do komentarza:
@anonimowy_kot: xDDDDDDDD