Wiecie, że jakby wziąć wszystkich ludzi na świecie i każdemu dać 1 metr kwadratowy powierzchni, to zmieściliby się oni na terenie połowy województwa małopolskiego?
Z jednej strony Hiszpania bardzo fajne miejsce do życia, no ale jednak z robotą gorzej. No i łatwiejszy język niż niemiecki. Choć kurde jednak Dojczland to bogactwo. Co więc robić?
@Anonym_314: Dobra, chyba jednak się na tym niemieckim skupię. Bo tam nigdy z pracą problemów nie będzie, a na południu Europy to jednak z tym różnie bywa. No i niby można pracę zdalną też mieć i żyć sobie gdzie się chce, no ale jednak tak 100% zdalnie, to też nie do końca fajnie według mnie. A hiszpański to piękny język i kiedyś go na pewno opanuję, to sobie obiecuję, choćby
@Gother: Ja niemiecki przez to że ma mało wspólnego z angolem olałem i dobrze mi z tym. W tym rynku gdzie pracuje obecnie (sprzedaż przez neta na azmozunie) nawet japoński by mi nie pomógł
Zadłużanie się w obecnej chwili jest mądre, problem w tym że to powinna być kasa zaoszczędzona z lat dobrej koniunktury. A tak to podniosą limit do 80-90%, kryzys się skończy i zaraz dadzą 16 i 17 emerytury i 1000+ na dziecko. A potem przy kolejnym kryzysie będzie znowu płacz, że kasy nie ma.
który języka bardziej warto się uczyć?