będąc żywo zainteresowanym protestem rezydentów i wspierając go z całym przekonaniem, postanowiłem podzielić się pewnymi spostrzeżeniami. Będzie to tekst nietypowy, bo pisany przez męża rezydentki. Nie jestem lekarzem, ale sytuacja młodych medyków dotyka mnie osobiście. I to mocno.
Dlaczego teraz? Czara goryczy przelała się podczas czytania skrajnie negatywnych, internetowych komentarzy i, co gorsza, podczas wsłuchiwania się w równie negatywnie nacechowany dyskurs publiczny.
#anonimowemirkowyznania Mieszkam w jednym z większych polskich miast, na otwartym osiedlu i od pewnego czasu widuję w przyblokowym ogródku dwa koty. Ostatnio jak były upały to chowały się w krzakach w cieniu, teraz też czasem przyjdą i sobie śpią w trawie albo w nocy sobie łażą po ulicy. Nie wyglądają na głodne ani brudne, ale nie mają obroży ani nic i zastanawiam się czy to są bezpańskie/zagubione koty czy może
będąc żywo zainteresowanym protestem rezydentów i wspierając go z całym przekonaniem, postanowiłem podzielić się pewnymi spostrzeżeniami. Będzie to tekst nietypowy, bo pisany przez męża rezydentki. Nie jestem lekarzem, ale sytuacja młodych medyków dotyka mnie osobiście. I to mocno.
Dlaczego teraz? Czara goryczy przelała się podczas czytania skrajnie negatywnych, internetowych komentarzy i, co gorsza, podczas wsłuchiwania się w równie negatywnie nacechowany dyskurs publiczny.
Pewne