"Pomimo zarobków rzędu 8.000 € miesięcznie, ludzi w Berlinie przeraża kredyt w wysokości 2.500 € miesięcznie i nie potrafią sobie wyobrazić, co by było, gdyby nagle wzrosły im koszty życia..."
A dla Polaka jak mu kredyt zjada połowę pensji to normalka - trzeba po prostu wziąć nadgodziny, zmienić pracę, dorobić w weekendy, nie jeździć na wakacje, zamiast samochód to rower - i już wyśnione 50m2 na Ursynowie jest w zasięgu - i co, tak trudno było? ;)