Z za okna słychać łamiące się drzewa, ulewa wdziera się przez nieszczelne okna. A ja siedzę... przy kominku z butelką whisky. Zapowiada się na to że nic ciekawego się dziś nie wydarzy. Gdy blask kominka zaczynał dogasać odstawiłem butelkę i udałem się do sypialni. Tego dnia nie robiłem nic co mogło by mnie zmęczyć, pomimo to byłem wykończony. W domu panowała grobowa atmosfera, razem z kumplami mieliśmy spędzić
#monety