W niedzielę w Żabce jak w Biedrze - 8 osób przede mną, trzy za mną. Wychodzę ze sklepu, parking pęka w szwach. Jakaś baba w dresach szarpie mi wycieraczkę - chce urwać czy co? -Rzuca się, że parking jest prywatny, choć nic go nie oddziela od tego dla żabki. Marudzi coś o gościach hotelowych co zaraz przyjado a szyldu o hotelu brak, czyli pewnie Airb&B na czarno albo ledwo legalnie, wyjeżdżam chodnikiem,

Endrius via Android









PS. SMOK jest w Krakowie ( ͡º ͜ʖ͡º)