-Parararam, param, param, to jest życie! - pomyślał ciemnoskóry degustator - Kto by podumał, że to akurat Beliar tyle dobrego może do życia wnieść, a jakby się zastanowić, to ludzie mówili że ktoś ucieka jakby ich sam Beliar gonił. Głuptasy, nie wiedzieli w takim razie co dobrego ich mija.... a raczej eeee ściga? Wydawałoby się sielankowe życie, 5 razy w dniu przechyl się w stronę Dworu Irdorath, ewentualnie do najbliższej kapliczki,
-Strażnik hmm - pomyślał Ziółko, sporo kosztował mnie ten tytuł już, oj sporo - po czym spojrzał na swoją lewą nogę. -No ale nie ma co gorzko myśleć, pierwszy do awansu, własna wieża strażnicza z kładką zamiast cholernych drabin, no żyć nie umierać.
-O właśnie skoro mowa o umieraniu, mam nadzieje że nie wysłałem Dreszcza na pewną śmierć. Oby Dalia się nim zaopiekowała, dobrzy ludzie, ale dzika natura jest gorsza. Hosea, przyjacielu, mam nadzieję
@Elkitrim: tymczasem W Starym Obozie Strażnik Zorg No jak tam sprytne kopacze, działa jusz szybcij ta kopalnia? No to nara ide jeść potrafke z chrzonszcza.
Obolały alchemik wyszedł ze świątyni i udał się jak najszybciej do najbliższego laboratorium -W końcu mogę robić kolejne skręty, tyle dni zmarnować przez tego węża. Tylko teraz wspiąć się po tej cholernej drabi- Po czym przerwał widząc, że została postawiona kładka, którą na okrągło można spokojnie wejść na wyższe piętra
Zastanawiacie się może, jak to jest żyć na tym Yavinie 4? Nie jest źle, ale ostatnio też nie jest dobrze, średnio bym tak powiedział. Kij że zapodziało się nam sporo mistrzów.
Młody padawan z niechęcią wstał z łóżka, ale burza myśli, które jego przechodziły, zmusiły go by podjął się krótkiej medytacji. Usiadł na środku pokoju, wziął głęboki wdech aż poczuł, że zaczyna odpływać myślami.
Najpierw, śmierć mistrza Kaama poprzez zdradę mistrza Spocka. Następnie katastrofa statku z wieloma mistrzami. Czy tylko na tyle stać Jedi? Zginąć marnie tylko dlatego, że Republika tego sobie zażyczyła? Popełniają błąd za błędem, ich słabość którą spłacają naszą krwią!
Aodrar nie był jedynym który udał się do biblioteki tego dnia. Auron i Jett-Dari - uczniowie niesławnego Spocka - zdejmowali ze ścian coraz to nowe holokrony. Ich spojrzenia spotkały się z Aodrarem, ich oblicza posępne i twarze zmęczone. Wszyscy w akademii wyglądali w ten sposób odkąd dowiedzieli się o śmierci Zaarbalda. Chwilę potem skupili się z powrotem na swoim zajęciu.
- Widzę że nie tylko my poszukujemy odpowiedzi. - powiedział cicho Auron.
-Parararam, param, param, to jest życie! - pomyślał ciemnoskóry degustator - Kto by podumał, że to akurat Beliar tyle dobrego może do życia wnieść, a jakby się zastanowić, to ludzie mówili że ktoś ucieka jakby ich sam Beliar gonił. Głuptasy, nie wiedzieli w takim razie co dobrego ich mija.... a raczej eeee ściga?
Wydawałoby się sielankowe życie, 5 razy w dniu przechyl się w stronę Dworu Irdorath, ewentualnie do najbliższej kapliczki,