Pani Jadwiga faktycznie żyje w Lipinkach Łużyckich, mieszka z synem, niedosłyszy. Zbierając siano na zimę dla bydła często zdarzało się, że ktoś tą 'styrtę' podpalał, prawdopodobnie bez powodu, ot dla 'jaj'. Widząc że siano znów zostało podpalone szybko zadzwoniła po policję, a w stresie zapomniała założyć aparatu słuchowego. Syn w tym czasie był na polu
Komentarze (4)
najlepsze