Wpis z mikrobloga

#neuropa #prawo #polityka #monitorstekelenburga

Polecam poczytać wyborczą.

Sąd pyta: Czy to nie są szykany?

– Przełom nastąpił po zatrzymaniach 24 lipca na Nowogrodzkiej. W czasie demonstracji pod siedzibą PiS dziesięć osób siłą doprowadzono do radiowozów i przetrzymywano przez dwie-trzy godziny. Zatrzymani złożyli do sądu zażalenia. Z dziewięciu spraw rozpatrzono już sześć. Sądy uznawały w większości z nich, że zatrzymania były niezasadne i nieprawidłowe – opowiada Agnieszka Dzikowska z Obywateli RP.

Rozpatrująca zażalenia Rafała Suszka i Franceski Risso sędzia Agnieszka Tyszkiewicz stwierdziła, że policja nie powinna nadużywać swoich uprawnień, w tym do zatrzymania obywateli w sytuacjach, gdy mamy do czynienia z konkurencyjnymi normami prawnymi i zagwarantowanymi wolnościami, np. prawem do wolności zgromadzeń. Manifestacja z 24 lipca spełniała kryteria zgromadzenia spontanicznego, a zachowanie jej uczestników nie odbiegało swą uciążliwością od innych protestów. Sąd uznał, że środki użyte przez funkcjonariuszy były niewspółmierne i mogą rodzić obawy, iż cel interwencji nie był związany wyłącznie z koniecznością ustalenia danych i przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego w sprawie wykroczenia. – Sąd podkreślił również, że ustawa o policji nakłada na funkcjonariuszy bezwzględny obowiązek respektowania godności ludzkiej oraz przestrzegania i ochrony praw człowieka – podkreśla Dzikowska.

Z kolei rozpatrujący zażalenie na zatrzymanie Wojciecha Kinasiewicza sędzia Maciej Jabłoński uznał, że należy wyjaśnić, czy nie doszło do przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy policji. Dlaczego tak długo prowadzono proste, rutynowe czynności legitymowania i czy nie była to szykana lub pretekst uniemożliwiający udział w trwającej demonstracji? Sąd zwrócił się do prokuratury o zbadanie tej sprawy – śledztwo wszczęła prokuratura w Pruszkowie.

Podobnie sądy reagują w wielu innych przypadkach. 22 sierpnia miała miejsce pikieta przed komisariatem na warszawskim Żoliborzu, gdy Obywatele RP wspierali przesłuchiwaną tam Lucynę Łukian. Policjanci wnosili protestujących do komisariatu w celu wylegitymowania – tam przetrzymywano wszystkich ponad godzinę. – Sędzia Agnieszka Berezowska uznała, że siłowe zatrzymanie było niezasadne i nie było niezbędne do wylegitymowania, bo można było to zrobić na miejscu – informuje Dzikowska.

Według sądu zatrzymanie było również przeprowadzone w sposób nieprawidłowy – zatrzymanych nie pouczono o ich prawach i nie sporządzono odpowiedniego protokołu.


Spontaniczne i pokojowe oznacza legalne

Policjanci chętnie nakładają na protestujących mandaty. Ale stałym elementem ich taktyki jest także stawianie bezpodstawnych, wręcz absurdalnych zarzutów z kodeksu karnego lub kodeksu wykroczeń.

25 lipca pod domem Jarosława Kaczyńskiego na Żoliborzu trzy osoby – Agnieszka Markowska, Lucyna Łukian i Wojciech Fusek – umieściły transparent z napisem: „Zdrada Ojczyzny nie ulega przedawnieniu”. Obwiniono je o wykroczenie polegające na organizacji zgromadzenia bez wymaganego zawiadomienia i brak zgody zarządzającego miejscem na ustawienie transparentu.

Sąd umorzył postępowanie wobec Markowskiej. W postanowieniu sędzia Agnieszka Berezowska uznała, że bezsprzecznie realizowała ona przysługujące jej prawo wynikające z art. 57 konstytucji bez naruszenia ustawy o zgromadzeniach. Brała bowiem udział w zgromadzeniu spontanicznym, a takie odbywa się w związku z „zaistniałym nagłym i niemożliwym do wcześniejszego przewidzenia wydarzeniem związanym ze sferą publiczną, której odbycie w innym terminie byłoby niecelowe lub mało istotne z punktu widzenia debaty publicznej”.

Sędzia przypomniała, że ustawę o Sądzie Najwyższym procedowano w parlamencie w bardzo krótkim czasie, w dniach 18-22 lipca. Dlatego „oczywiste jest w tym kontekście, że wszelkie zgromadzenia w tym czasie odnoszące się wówczas do debaty publicznej należy zakwalifikować jako zgromadzenia spontaniczne”. Zdaniem sędzi szybkość procesu legislacyjnego spowodowała, że organizacja zgromadzenia zwykłego, które trzeba zgłosić co najmniej sześć dni przed zgromadzeniem, była niemożliwa.

Także osobom zatrzymanym 22 sierpnia na Rydygiera postawiono zarzuty z kodeksu wykroczeń – organizację zgromadzenia bez zawiadomienia oraz wystawianie banerów w miejscu do tego nieprzeznaczonym i bez zgody zarządzającego terenem. Sądy znów odmawiały wszczęcia postępowania. – Sędzia Piotr Nowak stwierdził, że trudno uznać za zgromadzenie pięć osób stojących na chodniku oraz że zarzucany obwinionemu czyn nie zawiera – choćby subminimalnej – społecznej szkodliwości – mówi Dzikowska. – A sędzia Renata Kielak-Komorowska w podobnej sprawie powołała się na art. 57 konstytucji i na wytyczne Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie dotyczące zgromadzeń spontanicznych. Uznała, że było to zgromadzenie spontaniczne. A takie, jeśli jest pokojowe, jest legalne.


Po co te zatrzymania?

Przełomowe były też pierwsze rozstrzygnięcia sądów dotyczące zatrzymania Obywateli RP z 11 listopada na ulicy Smolnej w Warszawie, gdy aż 45 osób policjanci doprowadzili do komendy w związku z rzekomym „zakłócaniem zgromadzenia cyklicznego”. Obywatele RP nie przebywali jednak na trasie Marszu Niepodległości, który w dodatku jeszcze się nie rozpoczął.

Sąd nie tylko uznał zatrzymania za bezzasadne i nieprawidłowe, ale zapowiedział też zawiadomienie prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez policjantów – przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków. Z postanowień sędzi Marty Szymborskiej wynika, że „funkcjonariusze policji doprowadzili zgromadzonych do jednostki policji, stosując przy tym środki przymusu bezpośredniego w postaci siły i chwytów obezwładniających...”.

Zdaniem sędzi funkcjonariusze nie podjęli prób legitymowania, choć było to możliwe. Co więcej, nie zachodziła też obawa ucieczki, ukrywania się czy zatarcia śladów przestępstwa. Wreszcie nie pouczono zatrzymanych o ich prawach i przyczynach zatrzymania, nie sporządzono protokołu.


http://wyborcza.pl/7,75398,22902848,sady-bronia-protestujacych-obywateli.html
  • 25
  • Odpowiedz
@PatologiiZew: PiS nie ma na to żadnego wpływu, ale to obaj wiemy.

Można też powiedzieć: prawo o zgromadzeniach jest bardziej opresyjne i łatwiej dzięki niemu stawiać zarzuty, więc sądy muszą zacząć wykładać ustawy (KW, KK, prawo o zgromadzeniach) w możliwie najbardziej ułatwiający demonstrowanie sposób.
  • Odpowiedz
@stekelenburg5: po MN to policja robiła łapankę przypadkowych osób na zlecenie MSW pod ustawkę medialną. Były nawet przypadki, że stawiano zarzuty osobom, które na MN w ogóle nie były, a tylko nawinęły się przypadkiem xD


@TenebrosuS: cieszy mnie, że zaczynasz dostrzegać analogię z sytuacją, którą mam na myśli.
  • Odpowiedz
cieszy mnie, że zaczynasz dostrzegać analogię z sytuacją, którą mam na myśli.


@stekelenburg5: analogii nie ma, bo jak pokazałem w przykładach wyżej, sądy wymierzały kary absolutnie polityczne z przyczyn absurdalnych jak spalenie flagi, tylko dlatego, że nie byli "swoi".
  • Odpowiedz
@TenebrosuS: analogia jest w działaniach policji.

Ponownie: kogo broniły sądy uniewinniając osoby zatrzymane na MN? Swoich? Czy jednak swoich bronią tylko jak uniewinniają twoich wrogów a jak twoich niewrogów, to już wielka sprawiedliwość dziejowa?
  • Odpowiedz
@stekelenburg5: Niestety jak wyżej. Póki co nie mamy politycznych wyroków w takich sprawach. Wcześniej było tego w cholerę. Na ten moment opozycję (szczególnie ORP) traktuje się jak jajko. Sądy ich wspierają niezależnie od tego czy jest to słuszne.
  • Odpowiedz
Ponownie: kogo broniły sądy uniewinniając osoby zatrzymane na MN? Swoich? Czy jednak swoich bronią tylko jak uniewinniają twoich wrogów a jak twoich niewrogów, to już wielka sprawiedliwość dziejowa?


@stekelenburg5: rozmawiamy o sądach, a nie o policji, które skazywały przez ostatnie 27 lat prawicę po różnych manifestacjach ze względów politycznych wymyślając wydumane powody i dając kary wyższe niż chcieli oskarżyciele.

Btw. to co właśnie robisz nazywa się whataboutism.
  • Odpowiedz
@PatologiiZew: @TenebrosuS: teza, że skazywano demonstrantów z prawicy jest prawdziwa, ale dlatego, że to oni byli w ostatnich latach agresywni, niszczyli mienie i czynnie atakowali funkcjonariuszy policji. Skala przemocy na protestach prawicy była nieporównywalna ze skalą przemocy na protestach opozycji dziś. Żadnego prześladowania tu nie ma.

Na pewno zdarzały się złe wyroki w sprawach demonstrantów prawicowych, mam nadzieję, że upadały w wyższej instancji, a jeśli nie, to potępiam. Jeżeli uważacie,
  • Odpowiedz
@stekelenburg5: Klasyczny steke jest klasyczny xD Tak jak Pan @TenebrosuS powiedział. Whataboutism w pełnej krasie. Podać przykłady skazanych za okrzyki/ transparenty, to steke będzie się wykręcał ile może. Wyroki oczywiście nie mają nic wspólnego z tym, że PiS stanu sędziowskiemu nadepnął na odcisk. Broń boże przecież sędziowie to nadludzie i nigdy nie orzekają pod wpływem własnych uprzedzeń.
  • Odpowiedz