Zaglądałem mu wczoraj do pyszczka i wychodzi na to że guz się odnowił. W związku z tym jedziemy jutro do weterynarza i tu pojawia się moje pytanie: przerabiał ktoś z was kastrację chemiczną kocura? Zyzio ma około 4 lata i żył wcześniej na wsi. Był kotem wolno żyjącym i jakoś sobie radził. Bił inne kocury, a kotkom i kastratom dokuczał dla zabawy. Pierwsze dwa miesiące w mieszkaniu były bajka. Nawet dogadał się