Pożegnalny obchód i zbijanie piątek ze wszystkimi nowymi znajomymi zajmuje mi mniej więcej tyle samo czasu, co taksówkarzowi przyjazd pod bar. Gdy już zajmuję miejsce na tylnej kanapie, John wpycha na siedzenie obok mnie jedną z pijanych lafirynd, które od jakiegoś czasu kręciły się wokół nas.

– No coś ty, po co mi ona tutaj? – ledwie zdążam zareagować.

Niestety co ładniejsze dziewczęta w czasie melanżu zdążyły się rozejść, a te co
dawid131 - >Pożegnalny obchód i zbijanie piątek ze wszystkimi nowymi znajomymi zajmuj...
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach