"Moja korespondentka wspomniała o często występujących u ludzi kłopotach z przekazywaniem stanów uczuciowo-intelektualnych. Pisarz (i każdy twórca) jest tu w sytuacji uprzywilejowanej, nie potrzebuje bezpośredniego rozmówcy. Jest samotny, lecz zarazem jest władcą duchów, które powołał do życia: to jego poddani, jego słudzy i towarzysze.. (...) Ten, kto sam nie tworzy, ma szanse innego rodzaju: religie (Bóg jest przecież ucieczką ludzkości od osamotnienia) albo - lektury. Społeczność zaludniająca karty książek poślubia czytelnika, staje
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

"Tę książkę przeznaczam ludziom, którzy na nią zasłużyli. Nie wiem ilu ich jest. Człowiek dziczeje stykając się z ludźmi i albo musi wybudować sobie erem, albo spłaszczyć się do wymiarów otoczenia. (...) Zaleźć człowieka, z którym można porozmawiacie wysłuchując banałów, komunałów, idiotyzmów, cwaniackich łgarstw, fałszywych zapewnień, tanich sprośności lub specjalistycznych bełkotów "fachowca", dla którego branżowe wykształcenie (plus umiejętność trzymania widelca) jest całą jego kulturą, kogoś bez płaskostopia mózgowego i bez lizusowskiej mentalności
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@elmar: Na polibudzie niestety zbyt łatwo znaleźć takiego "fachowca, dla którego branżowe wykształcenie (plus umiejętność trzymania widelca) jest całą jego kulturą". Nie mówiąc o tysiącach,uczniów, którzy "nie będą tracić czasu na pierdoły". Pierdołami jest oczywiście znajomość historii, kultury, poprawnej polszczyzny itd.
I wcale nie chcę robić tu za inteligenta wedle powyższej definicji ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz
Można uważać, że rodzajów samotności jest tyle, ilu ludzi, którzy ją przeżywają, ale nie o to mi chodzi. Najokrutniejsza samotność to nawet nie osamotnienie, lecz stan całkowitego opuszczenia, całkowitej izolacji, niemożność przekazania swoich aktualnych przeżyć uczuciowo-intelektualnych nikomu. Ich rodzaj, natężenie, rozmiar jest taki, że staje się niewspółmierny do przeżyć innych ludzi. Jest to uczucie całkowitej utraty kontaktu z innymi – wydają się oni (ci inni) jakby obcy, pierwszy raz widziani, dalecy, niepojęci,
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@groszek71: to cytat z książki Waldemara Łysiaka "Wyspy Bezludne", zacząłem ją czytać po raz piąty. Jeszcze nigdy żadna książka nie podobała mi się tak bardzo jak ta. Nie to że jestem samotny czy coś, ale po niej zawsze wpadam w taką fajną nostalgię i mam tęgie rozkminy. #ksiazki
  • Odpowiedz