#uckieopowiesci cześć 7.

Był mroźny poranek, a lutowy chłód przebijał się przez cienkie ściany mineralnej posesji.
Tego dnia Mateusz miał wolne, bo kyrat materiały nie dojechały. Zjadł chleb posmarowany nożem i rozmawiał z pchłami, które uwinęły gniazdko w jego pępku.

Kobra coś robiła, a kot z politowaniem spoglądał na swoich podopiecznych, dzierżąc w dłoni myszkę i sterując ich poczynaniami.
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#uckieopowiesci - cześć 6

Chłodny, listopadowy wiatr nieśmiało przemykał pomiędzy budynkami na mineralnej. Kleszcze zapadły w hibernację po długich miesiącach wypełnionych kocią muzyką. A łódzkie niebo płakało deszczem po przejedzonym spadku w grubym Benku.

Tego dnia Mateusz akat miał wolne, bo materiały nie dojechały. Kobra układała turban na głowie, a kot leżał na parapecie, dumając nad sterowaniem swoimi podwładnymi. Wpadł na pomysł, aby zrzucić 3 zł na podłogę i zobaczyć, co zrobią
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Uckie opowieści cz.3

Było chłodne, zimowe po południe. Po Łodzi szalała zamieć, harnasie zamarzały po drodze ze sklepu, a nawet najwięksi optymiści nie widzieli nic dobrego w fabrycznym mieście. Jednak dla Mateusza był to najszczęśliwszy dzień w całym życiu, gdyż właśnie na 22 stycznia 2021 roku zaplanowano rozprawę sądową sprawie nękania.

Pomimo 35-stopniowego mrozu Mateusz wybrał się do gmachu sądu w czopce dżokejce. Wchodząc na salę rozpraw zdjął ją i rzekł:

_-wrescie
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Uckie opowieści cz.2

Było majowe po południe, a w powietrzu unosił się zapach harnasiu. Mateusz siedział na podwórku i liczył kleszcze, które niczym pociąg pędzący po torach opuszczały posesje w poszukiwaniu lepszego miejsca.

Zastanawiał się, skąd wziąć pieniądze. Sięgnął do kieszeni i poczuł monetę 5-złotową. Niewiele myśląc postanowił udać się do kolektury Lotto.

Skreślił
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach