#uckieopowiesci cześć 7.
Był mroźny poranek, a lutowy chłód przebijał się przez cienkie ściany mineralnej posesji.
Tego dnia Mateusz miał wolne, bo kyrat materiały nie dojechały. Zjadł chleb posmarowany nożem i rozmawiał z pchłami, które uwinęły gniazdko w jego pępku.
Kobra coś robiła, a kot z politowaniem spoglądał na swoich podopiecznych, dzierżąc w dłoni myszkę i sterując ich poczynaniami.
Był mroźny poranek, a lutowy chłód przebijał się przez cienkie ściany mineralnej posesji.
Tego dnia Mateusz miał wolne, bo kyrat materiały nie dojechały. Zjadł chleb posmarowany nożem i rozmawiał z pchłami, które uwinęły gniazdko w jego pępku.
Kobra coś robiła, a kot z politowaniem spoglądał na swoich podopiecznych, dzierżąc w dłoni myszkę i sterując ich poczynaniami.








