Mircy czy to kolejny januszowy sposób na "oszczędność zatrudnienia" zatrudnić "pomocnika z doświadczeniem"? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Wydawało mi się, że pomocnik budowlany może być tylko do przyuczenia, a jak dana osoba zdobyła te doświadczenie, ogarnia robotę, to już pomocnikiem nie jest(?) ¯\(ツ)_/¯ bo to chyba awans się nazywa, bo nie kumam tych ofert m.in że poszukują pomocników z doświadczeniem, to albo poszukują fachowców, albo pomocników XD
  • 28
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Llukaszszz: Tak śledzę i śledzę #januszebiznesu i serio, niektórym się już totalnie w dupach poprzewracało. Co do tematu z mojej perspektywy jako mikro-przedsiębiorcy, co prawda z innej branży ale jednak:

Sam też porzuciłem przyjmowanie praktykantów/stażystów nawet, gdy są to bezpłatne praktyki/staż. Zrobiłem tak dlatego, że nie mam czasu ani osoby, która ma wystarczająco wolnego czasu, aby takim praktykantem/stażystą się zajmować. Praktykanci/stażyści, których do tej pory miałem bez stania nad
  • Odpowiedz
@Llukaszszz:

To dalej jest osoba, która potrzebuje właśnie kogoś nad sobą co będzie nadzorować czy dobrze to robi, więc dla mnie to i tak to samo co pomocnik budowlany, [...]


I to jest trochę problem o którym mówię... Tobie się "wydaje". Prowadziłeś jakiś biznes podobny do tego z ogłoszenia? Ilu miałeś stażystów/praktykantów/pomocników? Zawsze mnie to bawi w Polsce, że czym niższe stanowisko tym większa wiedza na temat funkcjonowania firmy i
  • Odpowiedz
Czemu na budowie przeważnie tylko szef dba o swoje śniadanie, bo pracownicy jedzą tylko chleb z szynką, a szef ma "bogatą" kanapkę? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Czemu nikt nie chce sobie dobrze pojeść tylko je tak ubogo? ( ͡° ʖ̯ ͡°) no rozumiem, że szef najwięcej zarabia, ale przecież na jedzeniu podobno się nie oszczędza czy ja po prostu trafiałem na samych roboli? (
  • 18
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Llukaszszz pracowałem kilka lat w firmie ogrodniczej. Wprowadziłem w brygadzie wspólne śniadania: sałatki, świeże bułki z masłem, pomidory, jakaś kiełba na ciepło - te klimaty. Koszty na łeb to były jakieś grosze - mieściliśmy się w 20zł na osobę tygodniowo. Nikt głodny nie chodził, brygada zadowolona, ich żony jeszcze bardziej.
Tylko jak na złość szef jadł jakieś gównomielonki ze starym chlebem i parówki z biedry.

Efekt był taki, że miałem najbardziej
  • Odpowiedz