Dziś podczas odbioru mięsa u mojej babci (głównie wieprzowiny, ale i kaszanki) poznałem idealną historię na niedzielne obiady:

Mamy początek lat 90. Babcia szykowała się do niedzielnego obiadu. Jak wiadomo, na każdą niedzielę musi być rosół z prawdziwej kury. Babcia zabiła jedną kurę i już szła do drugą, aż nie zaszczekał pies. Babcia poszła zobaczyć, kto przyszedł. Zobaczyła dwóch młodych mężczyzn wysiadających z Poloneza, ubranych w garnitur. Babcia wystraszyła się (wiadomo –
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Rozpoczynam krotki cykl #opowiescibabci
Historie, które opowiadala mi babcia jak jeszcze zyla. Wydarzenia autentyczne. Czesc pierwsza - Pisarz.
Babcia mieszkala na wsi. Rodzina poza uprawą i zajmowaniem sie małym gospodarstwem zajmowala sie tez wynajmem pokoju na strychu domu. Czasy byly ciężkie, a dodatkowe pieniadze od letników byly sporym zastrzykiem gotówki w domowym budżecie. Zwłaszcza, ze czesto pokój wynajmowali zamożni ludzie szukający spokoju we wsi otoczonej lasem. Należał do nich tez
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@valdo: Mea culpa. "Pierwsza" wojna to okres agresji, potem spokój i prawdziwa wojna. Niedomówienie. Z resztą babcia niekoniecznie pamięta właśnie dokładnie lata. Dziękuję za zwrócenie uwagi, już poprawiłam.
  • Odpowiedz