Dziś podczas odbioru mięsa u mojej babci (głównie wieprzowiny, ale i kaszanki) poznałem idealną historię na niedzielne obiady:
Mamy początek lat 90. Babcia szykowała się do niedzielnego obiadu. Jak wiadomo, na każdą niedzielę musi być rosół z prawdziwej kury. Babcia zabiła jedną kurę i już szła do drugą, aż nie zaszczekał pies. Babcia poszła zobaczyć, kto przyszedł. Zobaczyła dwóch młodych mężczyzn wysiadających z Poloneza, ubranych w garnitur. Babcia wystraszyła się (wiadomo –
Mamy początek lat 90. Babcia szykowała się do niedzielnego obiadu. Jak wiadomo, na każdą niedzielę musi być rosół z prawdziwej kury. Babcia zabiła jedną kurę i już szła do drugą, aż nie zaszczekał pies. Babcia poszła zobaczyć, kto przyszedł. Zobaczyła dwóch młodych mężczyzn wysiadających z Poloneza, ubranych w garnitur. Babcia wystraszyła się (wiadomo –





