Taka sytuacja.
Wchodzę do bloku, zamawiam windę. Drzwi otwierają się, a ze środka wydobywa się głośny dźwięk, jakby dzwonka. Nie wchodzę – nawet jeśli winda jest sprawna, to dźwięk jest nie do zniesienia. Wreszcie robi się cicho, wchodzę do środka, wybieram piętro.
Wtedy odezwał się głos: „Halo?”. Winda przemówiła.
Pewnie faktycznie coś się popsuło i to ktoś z serwisu, myślę.
— Dzień dobry, z tą windą wszystko w porządku – odpowiadam.
— Halo, czy słyszy mnie
Wchodzę do bloku, zamawiam windę. Drzwi otwierają się, a ze środka wydobywa się głośny dźwięk, jakby dzwonka. Nie wchodzę – nawet jeśli winda jest sprawna, to dźwięk jest nie do zniesienia. Wreszcie robi się cicho, wchodzę do środka, wybieram piętro.
Wtedy odezwał się głos: „Halo?”. Winda przemówiła.
Pewnie faktycznie coś się popsuło i to ktoś z serwisu, myślę.
— Dzień dobry, z tą windą wszystko w porządku – odpowiadam.
— Halo, czy słyszy mnie





Przypadkiem przelałem 34,29 zł. Przytaknął głową i nic nie powiedział. No bo kto by się kłócił o 63 grosze?
Robię to celowo. Od lat.
Nazywam to „Czeskim błędem strategicznym”. Za każdym razem, gdy robię komuś przelew, celowo przestawiam cyfry na swoją korzyść.