Pani Esmeralda Krupnik prowadziła rodzinny, szacowny interes, znaczy się punkt zaopatrzenia ludności okolicznej w warzywa i owoce. Była to w istocie buda z płyty pilśniowej pomalowanej na wściekle zielony kolor, skrzynki z towarem zajmowały też kawałek chodnika przed owym pałacem warzywnym. Podchodziła do tego nawet z pewną starannością, nie sprzedawała na kredyt, miała zaopatrzeniowca w postaci sąsiada dysponującego własnem samochodem, który jeździł na targ po towar. W pracy pomagała jej córka, Eleonora.
Dożynki, czyli rzecz o cenzurze.... - Wiadomości24
Humorystyczny felieton o cenzurze. Metafora naszych czasów. Także wspomnienie o matce seksuologii polskiej, dr Michalinie Wisłockiej. Cenzura redakcyjna, autocenzura; "Przypadki felietonisty"........
z- 0
- #
- #
- #
- #
- #
- #
- #
- #


