@scarface1911: i to ja rozumiem. Ta ilość wojsk, którą tam zgromadzono, ta siła ognia da na tyle dużą przewagę, że obrona raczej nie da rady. Przy wyrównanych siłach straty wśród atakujących są duże. Ale gdy czołgi i artyleria będą prały we wszystko, co choćby MOŻE być pozycją rebeliantów, to tempo, w którym obrońcy będą szli do piachu, miejmy nadzieję, będzie więcej niż zadowalające ( ͡° ͜ʖ ͡°
  • Odpowiedz
Co trzeci z nich zginie, ale ubaw mają po pachy.


@Brudne_Mysli: Ludzie mają swoje cele, mają swoje ambicje, swoje ideały i za to walczą i umierają. A Pan chce tylko żyć. Niech Pan sobie żre i żyje dalej.
  • Odpowiedz
Siły rządowe przed rozpoczęciem ofensywy w Ghoucie dają rebeliantom możliwość poddania się i jeśli ktoś jest chętny, to przerzucenia do Daary bądź Idlib. Oczywiście nie ma co się łudzić, że rebelianci na to pójdą. Znając życie później będzie płacz...

Z innych info to Front Południowy zapowiedział, że uderzy na rządowych, jeśli ci rozpoczną ofensywę w Ghoucie.

#syria #bitwaoghoute
Wszystko wskazuje, że już wkrótce będziemy świadkami kolejnej wielkiej bitwy miejskiej. Po Aleppo przyszła w końcu pora na całkowite odbicie przedmieść Damaszku z rąk rebeliantów. Wschodnia Ghouta bo o niej mowa - to rebeliancka enklawa która istnieje niemalże od najwcześniejszych lat wojny. Obejmuje ona silnie zurbanizowane przedmieścia syryjskiej stolicy, jak Dżobar, Duma, Harasta, Irbin, skąd rozciąga się jakieś 20 km na wschód do mniejszych rolniczych, jednak wciąż bardzo gęsto zabudowanych miejscowości.

Szacuje się, że obecnie w Ghoucie pozostało od 10 - 15 tysięcy rebeliantów. Dla porównania we wschodnim Aleppo mówiło się jedynie o kilku tysiącach bojowników. Nikt natomiast nie wie dokładnie ile w Ghoucie przebywa cywili. Większość szacunków opiera się na danych sprzed wojny, które kompletnie nie uwzględniają migracji nią spowodowanych oraz ilości osób które już zginęły. W każdym razie, te bardziej realistyczne szacunki mówią o co najmniej 100 tys. cywili, którzy wciąż mieszkają w tym rebelianckim worku.

Wschodnia Ghouta jest rejonem w którym działa kilka rebelianckich ugrupowań. Oprócz grup działających w całej Syrii jak np. Hayat Tahrir Al-Szam czy Aharar asz-Szam, mamy też te bardziej lokalne, jak Armia Islamu (Jaish al-Islam) czy też Legion Rahman (Faylaq al-Rahman). Co ciekawe w Ghoucie to nie HTS ani Ahrar rozdają karty, ale właśnie Armia Islamu i Legion Rahman, które razem kontrolują niemalże 80% powierzchni worka. Pierwsze ze wspomnianych ugrupowań czyli Armia Islamu, jeszcze niedawno było jednym z głównych kandydatów do odegrania znaczącej roli gdyby udało się obalić Assada. To wszystko dzięki dużemu wsparciu Państw Zatoki i posiadaniu silnego i charyzmatycznego przywódcy – Zahrana Alousha. Niestety dla Armii Islamu, końcem 2015 r. ich sztab dowodzenia został zbombardowany przez Syrię lub Rosję w wyniku czego Alousha zginął. Od tego momentu sytuacja Armii Islamu zaczęła się znacząco pogarszać. Poniosła ona wiele porażek przeciwko rządowym oraz wdała się w bratobójcze walki z Legionem Rahman - niemniej wciąż stanowi ona potężną siłę która kontroluje większość wschodniej Ghouty. Drugie z ugrupowań czyli, Legion Rahman określa się jako część Wolnej Syryjskiej Armii (FSA). Powstało ono w 2013 r. pod przywództwem dezertera z Syryjskiej Armii, kapitana Abdula al-Nasr Shamira. Pomimo przynależności do FSA, Legion al-Rahman można jednak określić jako ugrupowanie o ideologi islamistycznej. Legion kontroluje tereny w gęsto zabudowanej zachodniej części worka.

Rebelianci
60groszyzawpis - Wszystko wskazuje, że już wkrótce będziemy świadkami kolejnej wielki...

źródło: comment_cUtfZPiOnNFpKu5SLH0tq3K1hW21BjnL.jpg

Pobierz