instruktor nauki jazdy rzucil mnie na gleboka wodę. pierwsza godzina, pokazuje mi gdzie co jest, jak zmieniac biegi itp, po dwudziestu minutach, powiedzial mi zebym odpalil silnik i jechal co zrobilem. Zdziwilem sie, myslalem ze na pierwszej jezdzie bede jezdzil na placu manewrowym, a jezdzilem po dwupasmowce 80 km/h miescie itd. W dwie godziny zrobilem 55 km. mega sie stresowalem, balem sie ze potrace pieszego. Nic sie nie stalo naszczescie. co myslicie