Krzysztof Wołodźko - Rynek ochrony czy patologiczny układ?:
Ochrona wielu placów budowy, osiedli mieszkaniowych, miejsc publicznych, hal produkcyjnych itp. to czyste kpiny: schorowani, starsi pracownicy to tak naprawdę żadna ochrona. W dodatku wciąż panują w tym biznesie złodziejskie płace i dzikie warunki pracy. Od lat wokół tej branży panuje zmowa milczenia – zbyt wielu ludziom zależy, żeby nic się nie stało kurze znoszącej złote jaja.
Ochrona wielu placów budowy, osiedli mieszkaniowych, miejsc publicznych, hal produkcyjnych itp. to czyste kpiny: schorowani, starsi pracownicy to tak naprawdę żadna ochrona. W dodatku wciąż panują w tym biznesie złodziejskie płace i dzikie warunki pracy. Od lat wokół tej branży panuje zmowa milczenia – zbyt wielu ludziom zależy, żeby nic się nie stało kurze znoszącej złote jaja.
Kilka dni temu rozmawiałem z Adrianą Porowską, szefową Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej, która na początku sierpnia podjęła interwencję w sprawie dwóch bezdomnych zatrudnionych na jednym z największych stołecznych placów budowy w centrum stolicy. Mężczyźni dostają za godzinę pracy nie 13 zł, ale 5,50 zł i od kilku miesięcy robią na czarno; „pracodawca” nawet w upały nie zapewnia im wody, a tzw. stróżówki to budy urągające ludzkim warunkom.
Sytuacja, którą opisała szefowa Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej, nie jest odosobniona. W marcu 2017 r. głośno było o historii z Opola, gdy okazało się, że wynajęta przez miasto firma ochroniarska Neo Grup z siedzibą w Warszawie płaciła ochroniarzom 1,19 zł za godzinę. Za 400 godz. pracy jedna z osób otrzymała... 500 zł wynagrodzenia. Wśród zatrudnionych byli również bezdomni, ochroniarze zmuszeni byli pić deszczówkę ze starych rynien i wiader, zimą w pomieszczeniach nie było ogrzewania. Jeszcze w listopadzie 2016 r. Państwowa Inspekcja Pracy informowała opolski ratusz o skandalicznej sytuacji, ale nic to nie dało. W kwietniu 2017 r. firma Neo Grup sama zrezygnowała z dalszego wykonywania usług.



_- To, co wydarzyło się w Charlottesville i wszystkie zamieszki, które przetoczyły się przez USA przez ostatni rok, to dopiero początek wielkich konfliktów społecznych, które w następnych latach będą wybuchać w Stanach Zjednoczonych - mówi Krzysztof Bosak, wiceprezes Ruchu Narodowego w rozmowie z AIP.