Mówcie, co chcecie, ale pn-zach okolice Krakowa to jest jednak uczta rowerowa - i jest co jeździć (mam taką pętlę od Krzeszowic, prawie 800 m przewyższenia na 40 km), i jest co oglądać. Ostatnio widziałem wpis o Jurze na rowerze i tak dla przypomnienia karnąłem się po moich ulubionych okolicach.
Strasznie malownicze są okolice Sułoszowej - dla odmiany prawie nie ma skałek, za to jest prawie dwudziestokilometrowa pętla polami dookoła wsi -
Strasznie malownicze są okolice Sułoszowej - dla odmiany prawie nie ma skałek, za to jest prawie dwudziestokilometrowa pętla polami dookoła wsi -







Mogę najwyżej sobie kawkę przynosić albo niebieskiemu
( ͡° ͜ʖ ͡°)
#korposwiat