@KurtGodel: w teorii literatury (ale łatwo można to rozszerzyć do teorii studiów kulturoznawczych) istnieje pojęcie intentional fallacy, które opisuje problem nadawania tekstom znaczeń związanych z intencjami autora; nie istnieje jedna prawidłowa interpretacja utworu, a zamierzenia autora są drugorzędne wobec interpretacji czytelnika. Nazywanie głupim innego interpretowania zakończenia (nawet jeżeli neguje zamierzenia autorów, czy stacji, którzy chcieli zostawić sobie furtkę) wydaję mi się nieuzasadnione.
@panna_aparatka: Chandler mówi rzeczy w stylu "Gum would be perfection," więc to wiele wyjaśnia. Ale poza problemami z dziewczynami jest jeszcze kilka innych spraw. Nikt właściwie nie wie czym się zajmuje (co ciekawe ten sam motyw w HIMYM był jednak elementem wygrywu), a kiedy chce zmienić pracę okazuje się, że najlepiej nadaje się do tego co właśnie robi. Szef klepie go po tyłku; przesypia moment, w którym zgadza się na
@kajaszafranska: walter jr., grace florrick, ale to są bohaterowie mało istotni i chociaż denerwują tym, że właściwie nic nie wnoszą to można ich jakoś przeżyć. Jeżeli chodzi o głównych nudnych bohaterów to chyba Ted wygrywa w tej kategorii. Jak bardzo główni mają być bohaterowie w Twoim zestawieniu? Serialu z nudnym głównym bohaterem chyba nikt by nie oglądał (chyba?)