lolz. byłem wczoraj na zakupach i ogólnie zakupy zrobiłem srogie - sam pieke chleb, więc 20kg mąki to lekki zapas, dwa kartony mleka bo dzieci żłopią itp itd. Widziałem te podśmiechujki ludzi, ale w sumie, gunwo mnie to obchodzi, bo wszystko w sklepie było (za wyjątkiem kaszy bulgur, której nie widziałem nigdzie od 2 tyg). Tyle, że ja nie muszę przez dwa tygodnie sklepu odwiedzać, nie chodzi o jakieś teorie spiskowe, tylko
Pamiętam jak byłam mała i po raz pierwszy w życiu zobaczyłam murzyna. Było lato, szłam wtedy po lody do pobliskiego sklepu, a po drugiej stronie chodnika szedł m----n. XD Małe miasto, więc takie widoki to była rzadkość. Myślałam, że padnę ze śmiechu. Szybko pobiegłam do domu i płacząc ze śmiechu opowiedziałam o tym mamie i siostrze. Pamiętam też wyjazd do Katowic, wtedy po raz pierwszy zobaczyłam stado murzynów i żółtych na dworcu,
Wiecie, jak państwo polskie dyma przedsiębiorców w czasach pandemii i pewnie tuż przed krachem finansowym?
Chcieliśmy od poniedziałku zatrudnić 6 nowych pracowników, którzy są potrzebni na już, bo każdy w firmie robi nadgodziny, a i tak się nie wyrabiamy (branża logistyczna - liczba zamówień wzrosła nam o połowę w ciągu tygodnia).
Pewnie wiecie, że państwo wymyśliło sobie, że pracownicy muszą mieć badania lekarskie zrobione w pierwszy dzień pracy.