@dragonsmario: Małe sprostowanie GoT zaczął sie w 2011 roku. Co do Lost miałem podobne odczucia. Choć już po sezonie 4 wiedziałem, że będzie kicha. Dobrze, że chociaż Breaking Bad był świetny do ostatniej sekundy (scena końcowa z lecącym w tle baby blue to istne katharsis).
Możesz mieć kupę hajsu na scenografię, piękne kostiumy, utalentowanych aktorów, ale do tego, by serial stał się kultowym potrzebna jest dobrze napisana historia.
Punktem odniesienia dla mnie jest póki co Breaking Bad - może pięknych kostiumów tam nie uświadczyliśmy, ale wydaje mi się, że aktorstwo i scenariusz satysfakcjonowały widza w ponadprzeciętny sposób.
I z Grą jest tak samo, a raczej było do pewnego nieokreślonego momentu - na czuja określiłbym, że był to moment,
@dragonsmario: Generalnie masz rację i rzeczywiście ten serial nie jest tym samym co kiedyś. Natomiast w kwestii NK bym jednak argumentował, że właśnie taka banalna śmierć „wielkiego złego” byla w stylu GoT, tyle budowania napięcia, pokazywania potęgi tej postaci tylko po to by potem po prostu umarl jak każdy inny. Trochę to przypomina jednak śmierć Roba Starka.
Szkoda, że nie potrafię tego znaleźć, ale zaraz po ostatnim gwizdku ostatniego meczu w eliminacjach do tego mundialu wbił mi się w pamięć jeden obrazek. Przypomnę tylko, że wygraliśmy wtedy z Czarnogórą 4:2, ale w stylu charakterystycznym dla Nawałki. Początek dobry, wygrywamy 2:0, a druga połowa katastrofa. Tracimy 2 gole i w końcówce Lewandowski ratuje spotkanie. Nie zapomnę, jak na końcu wszyscy się cieszą z awansu, ale na twarzy Lewandowskiego widać było