W internetach przeczytałam artykuł o tym jak to staruszki handlują czym się da na Ochocie w Warszawie. generalnie zasada "grosz do grosza". Kojarzę takie panie, bo nie raz kupowałam od nich jakieś pierdołki. Ale szlag mnie trafia, jak jestem teraz na emigracji w #uk i tutaj takie panie śmigają sobie po sklepach, wczasach itp, generalnie korzystają z emerytury, nie widziałam ani jednej staruszki, która sprzedawałaby cokolwiek, oby dorobić sobie do

unicorn_
