Wysokie ceny mieszkań w dużych miastach to głównie wina młodych - taka jest prawda. Teraz każdy musi mieszkać w warszawie albo krakowie żeby się pochwalić przed rodziną i znajomymi z wólki wielkiej na podkarpaciu że jemu się "udało" i jest człowiekiem sukcesu mającym posadę klepacza excela, cuprę w leasingu i klitkę 50m2 w kredo do usranej śmierci. A tymczasem byle tynkarz albo spec od ociepleń na wsi zarabia w tydzień tyle co
Viado



