Co wy na to żeby nowa edycja rowerowego równika miała dystans 696 342 czyli równik słońca?
#rrtech #rower #rowerowyrownikregulamin
#rrtech #rower #rowerowyrownikregulamin
Komentator
od 31.07.2013
Ekshibicjonista
od 24.07.2013
Rocznica
od 07.03.2023
Mikroblogger
od 01.08.2013
Kolarz
od 25.11.2013
Wykop.pl
Podróże
Gospodarka
Ukraina
Technologia
Motoryzacja
Sport
Rozrywka
Informacje
Ciekawostki
Dzień drugi tatrzańskiego roadtripa w duchu tego, którego imienia lepiej tutaj nie wymieniać. Przed dwoma laty, po 4 miesiącach na szosie po raz pierwszy przejechałem pętelkę dookoła Tatr. Wówczas przez cały dystans towarzyszył mi deszcz i chmurzyska, przez co jadąc tą piękną widokowo trasą, jedynym szczytem jaki widziałem był Giewont. 2 lata później, mając znacznie większe doświadczenie, chciałem sprawdzić jak wielka będzie różnica. Rzecz jasna jadąc równie rekreacyjnie.
Rankiem nad Zakopanem chmur było bez liku, lecz dopiero gdy się już wyszykowałem zaczął padać deszcz. Pogodo ty #!$%@?. Pierwsze kilometry na mokro, od Kościeliska z duszą na ramieniu, żeby z tych czarnych chmur nade mną nie walnęło ponownie. Nie walnęło. Witów, Chochołów, Lysa Hora, Witanowa. Tutaj się zatrzymujemy na kąśliwą uwagę. To się w pale nie mieści, że jest tam aż tak beznadziejna nawierzchnia, zwłaszcza biorąc pod uwagę istnienia tamże parku wodnego w Oravicach. Wstydźcie się Słowacy. Chwilę potem Żuberec i pierwszy solidny podjazd tego dnia - Przełęcz Huty, a zaraz potem bardzo piękny 15-kilometrowy zjazd. Niedługo potem zaczyna się baaardzo długi i równie nudny podjazd do Strbskiego Plesa - zmarnowanych 40 kilometrów życia. Za pierwszym razem dojeżdżając do SP trafiła mnie potężna bomba, dzisiaj wkręciłem luźną nóżką. Wpadł obiad, podziwiając widoki chwilę poopalałem się nad jeziorem.
Równo o 16 ruszyłem dalej. W dół, długo w dół, zaliczając kolejne tatrzańskie kurorty. Może kiedyś będzie mi dane zatrzymać się w każdym z nich, choćby na chwilę. Jeszcze tylko Przełęcz Zdziarska i już byłem prawie w domu. Na Łysej Polanie wpadła nagroda, czyli żelki i Kofola. 20 kilometrów do Zakopanego Drogą Oswalda Balzera jak zawsze cudowne, uwielbiam! I gdy już myślami byłem pod prysznicem, na jednym ze zjazdów przy prędkości 60km/h, prosto w czoło użądliła mnie pszczoła. Nie polecam próbować tego w domu. Mną całe szczęście tylko delikatnie zachwiało.
Aha, po 2 latach na szosie, jadąc rekreacyjnie, przejechałem pętlę o ponad 50 minut szybciej niż za pierwszym razem.
źródło: comment_XAFouxg5E8J9L026TUZFuXI76eS2UNNw.jpg
Pobierz