@nama: taki pro tip z botoksem. Kupisz tam gdzie robiłaś szkolenie z botoksu(wiem od żony) nigdzie indziej nie dostaniesz :-) oczywiście mówimy o zakupie bez recepty. A ubezpiecznie możesz mieć również jako nie-lekarz. Żona ma, tylko ubezpieczyciel potrzebował kopie dyplomu ze szkoły oraz wszystkich możliwych certyfikatów. Za 350 roczne ubezpieczenie z prawnikiem który będzie Cie reprezentował w przypadku roszczeń niezadowolonych klientów
@Cinzano na pewno nie ale na pewno zdecydowanie więcej niż na weekend owym kursie. Jeszcze kwestia podejścia studenta czy chce tylko zaliczyć przedmiot czy się nauczyć. Moja żona jest z tych co się uczą i naprawdę ma spore pojęcie. W kosmetologii bardziej skupia z się na skórze niż na organach wewnętrznych bo wątroba ma się raczej nijak do wypełnienia ust kwasem chialuronowym.
@PerkoS ma wykształcenie bo ukończyła studia na kierunku kosmetologii. Podkreślam 3 letnie studia a nie weekendowy kurs. Kim innym jest osobą po studiach która robi taki zabieg. A kim innym osoba po weekendowy kursie. Ma pełną świadomość tego co robi i konsekwencji i za niektóre rzeczy się nie zabiera bo wie jakie jest ryzyko. Nie robi zabiegów z botoksem bo uważa je za zbyt ryzykowne a co do kupna botoks to
@Eliasz5000 kosmetolog to osoba po studiach tak jak moja żona a kosmetyczka to torebka na kosmetyki. Moja żona nie robi rzeczy które według jej wiedzy i doświadczenia są zbyt ryzykowne. Ale jest od groma gabinetów które są prowadzone przez osoby bez wiedzy i doświadczenia z nastawieniem na kasę a nie dobro i zadowolenie klienta.
A ubezpiecznie możesz mieć również jako nie-lekarz. Żona ma, tylko ubezpieczyciel potrzebował kopie dyplomu ze szkoły oraz wszystkich możliwych certyfikatów. Za 350 roczne ubezpieczenie z prawnikiem który będzie Cie reprezentował w przypadku roszczeń niezadowolonych klientów