W ogole to smieszy mnie cala psychiatria. Kryteria diagnostyczne wiekszosci chorób opierają sie na wywiadzie z pacjentem xD. Po ktorym najczesciej nastepuje najezdzanie mozgu pacjenta silnymi lekami zupelnie na slepo. Czy wy jako psychiatrzy nie macie wrazenia, ze wasza specjalizacja to troche wrozenie z fusów i czesto robienie ludziom krzywdy? Wyobrazacie sobie, zeby na przyklad endokrynolog albo kardiolog zaczal po prostu po zwyklym wywiadzie walic w pacjenta mocnymi lekami? Sorry, ale dla
konto usunięte via Android







