Poniedziałek rano, wszyscy kończą długi weekend, ja ja nie, bo spędziłem go spędziłem w kołchozie. Wracam sobie z nocki, widzę, że "dmuchanie" ale ja chociaż trzeźwy nie zaliczam się na tą atrakcję bo jadę w przeciwną stronę tego głównego potoku, nawet nie stoję w korku. Wiem, że w lodówce czeka na mnie zimny browarek i tak naprawdę mam wywalone na wszystko bo idę zaraz spać, żona z dziećmi u rodziny, na wsi

Jankoz




